Recenzje 2008

Sinfonietta Cracovia w kończącym się roku dała mi bardzo wiele powodów do autentycznej satysfakcji, a ze wszystkich koncertów tego zespołu najbardziej utkwił mi w pamięci kwietniowy wieczór z muzyką Szostakowicza z Aleksandrem Toradze w roli solisty. Kontrowersyjna, choć hipnotyzująca, interpretacja I Koncertu fortepianowego Szostakowicza dała mi zupełnie nowe możliwości patrzenia na to dzieło, a sposób, w jaki orkiestra akompaniowała soliście (bez dyrygenta, jedynie z pomocą koncertmistrza Robetra Kabary) spełniał moje najwyższe wymagania.

Maciej Jabłoński

Dziennik Polski


Niedziela, 30 listopada 2008, godz. 19.30
Kraków, Sala Filharmonii
Radovan Vlatković - róg
John Axelrod - dyrygent
Antoni Wit - dyrygent
Robert Kabara - koncertmistrz-dyrygent
Sinfonietta Cracovia

w programie:

Krzysztof Penderecki:
„Agnus Dei”
„Chaconne”

W programie

utwory Krzysztofa Pendereckiego:
„Agnus Dei” i Chaconne z „Polskiego requiem”,
Koncert na róg i orkiestrę „Winterreise”,
Sinfonietta per Archi,
Piotr Czajkowski - Souvenir de Florence, op. 70


To był piękny muzyczny wieczór zakończony brawurową interpretacją sekstetu Piotra Czajkowskiego Souvenir de Florence pod dyrekcją samego Jubilata.

Anna Woźniakowska

Dziennik Polski


Program koncertu otwierały dwa kameralne utwory wchodzące w skład monumentalnego "Polskiego reuqiem" - "Agnus Dei" i "Chaconne"[..] Obie kompozycje prowadzone od pulpitu koncertmistrza Roberta Kabary orkiestra Sinfonietta Cracovia wykonała mistrzowsko. Pokazała, co znaczy jedność brzmienia i piękno kameralnej muzyki. Czym są dynamiczne i artykulacyjne niuanse nie tylko w solowo traktowanej orkiestrze, ale też doskonale zespolonym tutti.

Chwilę później krakowianie usłyszeli po raz pierwszy koncert na róg i orkiestrę "Winterreise", jedno z najnowszych dzieł Pendereckiego [...] Do wykonania nie można mieć zastrzeżeń. Chorwacki waltornista Radovan Vlatković zabłysnął wirtuozerią i potęgą brzmienia. Prowadzona zaś przez Johna Neala Axelroda orkiestra okazała się znakomitym instrumentem współkoncertującym z solistą.

Tomasz Handzlik

Gazeta Wyborcza


Sobota, 7 czerwca 2008, godz. 19.30
Nowa Aula Akademii Muzycznej w Katowicach
Niedziela, 8 czerwca 2008, godz. 18:30
Sala Filharmonii w Krakowie
Poniedziałek, 9 czerwca 2008, godz. 19.30
Filharmonia Narodowa w Warszawie
Maxim Vengerov - dyrygent
Sinfonietta Cracovia

w programie:

Wolfgang Amadeusz Mozart:
Uwertura do opery "Wesele Figara"
Symfonia Nr. 41 C-dur "Jowiszowa", KV. 551
Johannes Brahms:
III Symfonia F-dur op. 90


[...] dotąd nie słyszałam tak zwiewnych smyczków w mozartowskiej uwerturze ani tak pięknie "wyśpiewanego" "Andante cantabile" z "Symfonii Jowiszowej", i tak wydobytych wszystkich polifonicznych wątków w jej finale.

Po przerwie Maxim Vengerov i Sinfonietta Cracovia oczarowali słuchaczy "III Symfonią" Brahmsa. Puryści mogli zarzucić tej interpretacji ekstrawertyczność ekspresji bliższą estetyce Czajkowskiego, niż naszemu dotychczasowemu wyobrażeniu o powadze i skupieniu brahmsowskich emocji, ale mnie się taki Brahms podobał. Nie stracił głębi, zyskał niespodziewaną żywość i grację, a orkiestra pod batutą Vengerova czarowała bogactwem kolorystycznym i starannym wymodelowaniem każdej frazy. Zagrany na bis z iście naddunajskim temperamentem "Taniec węgierski" Johannesa Brahmsa potwierdził wrażenie, że muzyka romantyczna jest naturalnym żywiołem Maxima Vengerova.



Anna Woźniakowska

Dziennik Polski


Wtorek, 13 maja 2008, godz. 19:30
Robert Kabara - skrzypce, koncertmistrz
Sinfonietta Cracovia

w programie:

Joseph Haydn - Symfonia nr 49 f-moll "La Passione"
Ludwig van Beethoven - Koncert skrzypcowy D-dur op. 61


Dawno nie słyszałam tak cudownie brzmiącej klasyki, a to za sprawą kameralności wykonania. Zarówno w Haydnowskiej Symfonii f-moll, jak i w Beethovenowskim Koncercie skrzypcowym nie brakło potężnych kulminacji, ale jednocześnie dbałość o szczegół, wzajemne słuchanie się, wspólne muzykowanie, miały proweniencję wręcz kwartetową. Dzięki temu słuchacz mógł z powodzeniem "zaglądnąć do wnętrza partytury", bo wszystko w tym wykonaniu było jasne, przejrzyste i doskonale dopowiedziane. A Robert Kabara w roli solisty po prostu zachwycił. Ileż w jego nieskazitelnej grze było uczucia i muzycznej mądrości zarazem, jak pięknie prowadzona była narracja!



Anna Woźniakowska

Dziennik Polski


Czwartek, 21 lutego 2008, godz. 19.30
Kaspar Zehnder - dyrygent
Sinfonietta Cracovia

w programie:

Camille Saint-Saëns - Tarantella na flet, klarnet i orkiestrę op. 6
Piotr Czajkowski - Kaprys włoski op. 45
Robert Schumann - Symfonia nr 4 d-moll op. 120


Jedną z bezspornych zasług Roberta Kabary, założyciela, szefa i koncertmistrza Sinfonietty Cracovia, jest to, że umie pozyskać do współpracy tak dobrych dyrygentów, jak prowadzący ten koncert Kaspar Zehnder. W Symfonii Schumanna, w której wszystkie cztery części wykonywane są bez przerw, nie rozpłynął się on w pseudoromantycznej, powierzchownej czułostkowości, ale klarownie zbudował zwartą i logiczną formę, a w dalszych punktach programu pokazał lekkość, wytworną elegancję i dobry smak.



Adam Walaciński

Dziennik Polski


Czwartek, 17 kwietnia 2008, godz. 19.30
Alexander Toradze - fortepian
Robert Kabara - koncertmistrz, dyrygent
Sinfonietta Cracovia

w programie:

Dymitr Szostakowicz:
Preludium i Scherzo op. 11
I Koncert fortepianowy c-moll op. 35
Symfonia kameralna op. 110a


Zupełnie inny nastrój wniosła Symfonia kameralna op. 110 bis, będąca aranżacją VIII Kwartetu smyczkowego z 1960 roku. […] Zarówno technicznie, jak i interpretacyjnie jest to pozycja bardzo trudna; tym większe brawa dla zespołu, że zdołał stworzyć piękną, przejmującą interpretację. Powolne części (I, IV i V) utrzymane zostały w głębokiej aurze piana, pojawiające się od czasu do czasu solowe wystąpienia świadczyły o wyczuciu i wrażliwości. Dziarska, a nawet pełna dzikości część druga stanowiła wyraźny kontrast. Oszałamiające tempo wydobyło z kolei wirtuozerię młodych muzyków.



Maciej Jabłoński

Dziennik Polski


Niedziela, 30 marca 2008, godz. 19.30
Vladimir Spivakov - skrzypce
Robert Kabara - koncertmistrz, dyrygent
Sinfonietta Cracovia

w programie:

Grażyna Bacewicz - Divertimento
Wolfgang Amadeus Mozart - Koncert skrzypcowy D-dur KV 211
Piotr Czajkowski - Serenada C-dur op. 48


Słuchając w niedzielę w filharmonicznej sali Divertimenta na orkiestrę smyczkową Grażyny Bacewicz, zastanawiałam się, dlaczego tak rzadko nasze zespoły sięgają po utwory kompozytorki, która powinna być stale obecna na naszych estradach, bo jej muzyka to radość i dla słuchaczy, i dla wykonawców. Oczywiście dla wykonawców tej klasy, jaką reprezentuje Sinfonietta Cracovia, która w niedzielny wieczór dała wzorcową interpretację utworu. Muzyka Bacewiczówny mieniła się feerią kolorów i nastrojów, wręcz trudno było uwierzyć, że to gra niewielki zespół smyczkowy. Orkiestra Roberta Kabary jest doskonała!



Anna Woźniakowska

Dziennik Polski


Niedziela, 13 stycznia 2008, godz. 19.30
Krzysztof Penderecki-dyrygent
Robert Kabara-skrzypce
Sinfonietta Cracovia

w programie:

Krzysztof Penderecki - II Koncert skrzypcowy "Metamorfozy"
Feliks Mendelssohn - III Symfonia a-moll op. 56 "Szkocka


Poprowadzenie przez kompozytora własnego "II Koncertu skrzypcowego" nadało wykonaniu walor wersji autorskiej, różniącej się od dotychczasowych prezentacji dzieła skondensowaniem potężnego ładunku ekspresji zawartego w muzyce poprzez właściwy dobór temp i rozłożenie akcentów dramatycznych.

Kompozytor znalazł dobrego partnera w Robercie Kabarze grającym partię solową "Koncertu". Krakowski skrzypek, który od 15 lat prowadzi orkiestrę budując codzienny, wysoki jej standard, okazał się wybornym interpretatorem muzyki Krzysztofa Pendereckiego. W ogóle wydaje mi się, że przyzwyczajeni do obecności i działalności Roberta Kabary w Krakowie nie doceniamy właściwie klasy i artyzmu dyrektora Sinfonietty Cracovii.

Jeśli "II Koncert skrzypcowy" Krzysztofa Pendereckiego był w niedzielę dla licznych słuchaczy poważnym i głębokim przeżyciem artystycznym, to wykonana po przerwie "Symfonia Szkocka" Feliksa Mendelssohna porwała ich feerią barw, wręcz malarskością orkiestrowych brzmień. Dyrygent i orkiestra w tym "malowaniu" dźwiękiem stanowili doskonale zgrany organizm, a muzyka niemieckiego romantyka w ich interpretacji urzekała i tak charakterystyczną dla Mendelssohna elfową lekkością i wręcz chorałową powagą, i typowo romantycznym wzburzeniem, i beztroską tanecznością. I tu powiedzieć trzeba: dawno nie słyszeliśmy tak wybornego, wręcz wzorcowego wykonania niełatwej symfonii.



Anna Woźniakowska

Dziennik Polski